Spacer po ekspozycji · wersja tekstowo-zdjęciowa

Miejsce po miejscu

Ta sama trasa i te same materiały co w spacerze 360°, w formie zdjęć i tekstu. Zdjęcia są kadrami z panoram wykonanych 1 października 2026 roku.

01 / 13 · Teren kopalni

Droga do kopalni

Widok na zabudowania kopalni, wieżę szybową i wieżę ciśnień.

Brukowana droga na terenie Zabytkowej Kopalni Ignacy. Pośrodku ceglany budynek z wieżą szybową, po prawej wieża ciśnień i druga, wyższa wieża z cegły. Po lewej stalowa brama w kształcie łuku.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Brukowana droga i ceglane budynki kopalni Ignacy; nad dachem stalowa wieża szybowa, w głębi wieża ciśnień.

Informacja

Zabytkowa Kopalnia Ignacy

Stalowa wieża szybowa nad ceglanym budynkiem kopalni Ignacy.Powiększ zdjęcie: Zabytkowa Kopalnia Ignacy

Jedna z najstarszych kopalń Górnego Śląska i najstarsza w rejonie Rybnika. Odnowiony kompleks łączy pamięć przemysłową z kulturą — to miejsce finału projektu 1 października 2026 roku.

Opis z mapy pamięci projektu.

03 / 13 · Teren kopalni

Plac przed wejściem

Plac między ceglanymi budynkami, tuż przed wejściem na finał.

Brukowany plac przed budynkami kopalni. Po lewej ceglany budynek z ciemnym, przeszklonym wejściem; pośrodku stalowa brama i wieża szybowa; po prawej wysoka ceglana wieża.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Brukowany plac i droga przy ceglanym budynku kopalni; nad dachem stalowa wieża szybowa, po lewej łukowa brama.

04 / 13 · Wejście

Foyer

Przeszklony hol wejściowy z gablotami i przejściem do hali.

Jasny hol z przeszkloną ścianą, przez którą widać trawnik i wieżę szybową. Po lewej gabloty, po prawej ceglana ściana z drzwiami do dalszej części budynku; do drzwi prowadzi żółty pas ostrzegawczy na podłodze.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Ceglana ściana foyer z otwartymi drzwiami w głąb budynku; przed drzwiami żółty pas ostrzegawczy na podłodze.

05 / 13 · Wejście

Przejście do hali

Korytarz z szatnią, ekranami projektu i banerem „Jastrzębie 1980”.

Korytarz między foyer a halą. Przy ceglanej ścianie stoją wieszaki szatni, nad nimi kaski górnicze. Po obu stronach ekrany na stojakach, a w głębi po prawej — stolik powitalny i baner „Jastrzębie 1980. Śląska droga do Solidarności” nad wejściem do hali.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Korytarz z ceglaną ścianą i wieszakami szatni; w głębi baner „Jastrzębie 1980. Śląska droga do Solidarności”.

Informacja

Ekrany: źródła i materiały

Pionowy ekran na stojaku z nagłówkiem „Publikacje i opracowania” i listą pozycji.Powiększ zdjęcie: Ekrany: źródła i materiały

Na dwóch ekranach przy wejściu do hali wyświetlano źródła i materiały projektu — między innymi listę publikacji i opracowań.

Opis na podstawie panoramy.

Materiały

06 / 13 · Wejście

Stolik powitalny

Powitanie gości pod banerem projektu, tuż przed wejściem do hali.

Miejsce tuż przed wejściem do hali. Nad przejściem wisi baner „Jastrzębie 1980. Śląska droga do Solidarności”. Na białych stolikach leżą długopisy, kartki i materiały projektu; przy stoliku stoją dwie osoby z kartką i telefonem. Po prawej szatnia przy ceglanej ścianie, po lewej stalowe schody i wejście do hali z planszami.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Baner „Jastrzębie 1980. Śląska droga do Solidarności” nad wejściem do hali; na pierwszym planie biały stolik z długopisami i materiałami projektu.

Informacja

Jastrzębie 1980. Śląska droga do Solidarności

Biały baner z napisem „Jastrzębie 1980. Śląska droga do Solidarności” zawieszony na stalowej konstrukcji nad wejściem do hali.Powiększ zdjęcie: Jastrzębie 1980. Śląska droga do Solidarności

Międzypokoleniowy projekt o Porozumieniu Jastrzębskim, pamięci pracy i śląskiej drodze do Solidarności. Finał odbył się 1 października 2026 roku w Zabytkowej Kopalni Ignacy.

Opis projektu ze strony. Zdjęcia z finału: Laura Hanak.

Na finale

Materiały

07 / 13 · Hala z ekspozycją

Plansze: praca, bunt i strajk

Początek rzędu plansz na sztalugach — od codzienności pracy do wybuchu strajku.

Hala z rzędem pięciu plansz ustawionych na drewnianych sztalugach wzdłuż ściany z tablicą dawnych przyrządów. Duże czerwone cyfry na czterech pierwszych planszach układają się w rok 1980. Najbliżej stoi plansza „Praca”, dalej kolejne. W głębi hali widać krzesła widowni, scenę i ekran, a po prawej stalowe schody.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Rząd plansz wystawy na drewnianych sztalugach; na pierwszym planie plansza „Początek buntu”.

Plansza · Lata 60. i 70.

Praca — zanim zaczął się strajk

Plansza „Praca. Zanim zaczął się strajk”: dwa akapity tekstu, czarno-biała fotografia ludzi przed zabudowaniami kopalni i duża czerwona cyfra 1.Powiększ zdjęcie: Praca — zanim zaczął się strajk

Jastrzębie-Zdrój w latach 60. i 70. rosło w niezwykłym tempie. Rozbudowa kopalń sprawiła, że do miasta przyjeżdżali ludzie z różnych stron Polski — szukając pracy, stabilizacji i szansy na lepsze życie. Powstawały nowe osiedla, zakłady pracy oraz infrastruktura, ale za obrazem „miasta przyszłości” kryły się również trud codziennej pracy, przemęczenie, braki organizacyjne i niedostateczne zaplecze społeczne.

Życie wielu rodzin było podporządkowane rytmowi kopalni. To praca wyznaczała plan dnia, poczucie bezpieczeństwa i społeczną pozycję. Jednocześnie właśnie wśród ludzi pracy rodziło się przekonanie, że rozwój miasta nie może odbywać się kosztem godności człowieka, życia rodzinnego i podstawowych praw pracowniczych.

Górnictwo dawało utrzymanie, ale wymagało ogromnego wysiłku fizycznego i podporządkowania prywatnego życia potrzebom zakładu pracy. Właśnie stąd brało się narastające poczucie niesprawiedliwości.

Tekst planszy. Materiały archiwalne na planszy: Łaźnia Moszczenica (Carbonarium). Zdjęcia z finału: Laura Hanak.

Na finale

Plansza · Lato 1980 r.

Początek buntu — dlaczego doszło do strajków?

Plansza „Początek buntu. Dlaczego doszło do strajków?”: tekst, wycinek prasowy z tytułem „Trzeba rozwalić niesprawiedliwość — powiedział Pałka” i fotografią tłumu oraz duża czerwona cyfra 9.Powiększ zdjęcie: Początek buntu — dlaczego doszło do strajków?

Narastające niezadowolenie górników wynikało z codziennych doświadczeń pracy. Największy sprzeciw budził system czterobrygadowy, który oznaczał pracę na kopalni także w niedziele i święta oraz rozbijał życie rodzinne. Górnicy skarżyli się również na nadgodziny, przemęczenie, trudne warunki pracy i brak wpływu na organizację własnego życia. Dla wielu z nich szczególnie ważna była niedziela — jako czas odpoczynku, spotkań rodzinnych i praktyk religijnych. Z czasem coraz silniejsze stawało się poczucie, że rozwój kopalń odbywa się kosztem człowieka.

W Jastrzębiu wcześniej dochodziło już do napięć i protestów. Atmosfera lata 1980 roku sprawiła, że gniew zaczął przeradzać się w gotowość do wspólnego działania.

Tekst planszy. Materiały archiwalne na planszy: Łaźnia Moszczenica (Carbonarium). Zdjęcia z finału: Laura Hanak.

Na finale

Z archiwum projektu

Plansza · 28 sierpnia – 3 września 1980 r.

Strajk w kopalni „Manifest Lipcowy”

Plansza bez tytułu: tekst o początku strajku 28 sierpnia 1980 roku, znak projektu, reprodukcja druku „Apel!” i duża czerwona cyfra 8.Powiększ zdjęcie: Strajk w kopalni „Manifest Lipcowy”

Wieczorem 28 sierpnia 1980 roku przed kolejną zmianą w kopalni „Manifest Lipcowy” narastające napięcie przerodziło się w otwarty protest. Górnicy odmówili zjechania pod ziemię.

Ważną rolę w pierwszych godzinach odegrał Stefan Pałka (jeden z liderów protestu), którego wystąpienie pomogło skupić protestujących i nadać spontanicznemu buntowi bardziej zorganizowaną formę. Powstał Zakładowy Komitet Strajkowy i straż robotnicza odpowiedzialna za porządek oraz bezpieczeństwo. W kolejnych dniach dołączały następne kopalnie, a także przedsiębiorstwa, a lokalny protest zaczął przybierać skalę całego regionu.

Jastrzębscy górnicy podkreślali również swoje poparcie dla robotników strajkujących na Wybrzeżu.

Tekst planszy. Na planszy reprodukcja apelu do mieszkańców Jastrzębia. Zdjęcia z finału: Laura Hanak.

Na finale

Z archiwum projektu

08 / 13 · Hala z ekspozycją

Plansze: porozumienie i Solidarność

Koniec rzędu plansz — podpisanie Porozumienia Jastrzębskiego i to, co z niego zostało.

Środek hali przy końcu rzędu sztalug. Najbliżej stoją plansze „3 września 1980 r.” i „Solidarność”. Naprzeciw — krzesła widowni, scena z ekranem i ceglana ściana z zielonymi tablicami z historii kopalni.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Dwie plansze na sztalugach: „3 września 1980 r.” z czarno-białą fotografią oraz „Solidarność” z reprodukcją gazety.

Plansza · 3 września 1980 r.

3 września 1980 r. — Porozumienie Jastrzębskie

Plansza „3 września 1980 r. Porozumienie Jastrzębskie”: tekst, czarno-biała fotografia podpisywania dokumentu przy stole z mikrofonami i duża czerwona cyfra 0.Powiększ zdjęcie: 3 września 1980 r. — Porozumienie Jastrzębskie

Po kilku dniach strajku, 3 września 1980 roku w kopalni „Manifest Lipcowy” podpisano Porozumienie Jastrzębskie między Komisją Rządową oraz Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym. Dokument potwierdzał część ustaleń wypracowanych wcześniej na Wybrzeżu, ale zawierał również rozwiązania szczególnie istotne dla środowiska górniczego.

Porozumienie przewidywało m.in. odejście od systemu czterobrygadowego, wolne soboty i niedziele oraz zasadę dobrowolności pracy ponad normalny wymiar czasu. Wśród ustaleń znalazły się także sprawy zdrowotne i socjalne, m.in. uznanie pylicy płuc za chorobę zawodową oraz rozwiązania dotyczące świadczeń przysługujących pracownikom górnictwa.

Tekst planszy. Materiały archiwalne na planszy: Łaźnia Moszczenica (Carbonarium). Zdjęcia z finału: Laura Hanak.

Na finale

Z archiwum projektu

Plansza · 1980–1981

Solidarność — co z tego zostało?

Plansza „Solidarność. Co z tego zostało?”: reprodukcja pierwszej strony tygodnika „Solidarność Jastrzębie” nr 7 z tytułem „To nam się udało. Teraz trzymać się razem” i dwa bloki tekstu.Powiększ zdjęcie: Solidarność — co z tego zostało?

Podpisanie Porozumienia Jastrzębskiego nie oznaczało końca społecznej aktywności rozpoczętej podczas strajku. Komitety strajkowe stopniowo przekształcały się w struktury niezależnego ruchu związkowego, a w Jastrzębiu rozwijała się „Solidarność”. Powstawała niezależna prasa związkowa, odbywały się zebrania, wybory i dyskusje o przyszłości związku i kraju. Doświadczenie kilku dni strajku przerodziło się w znacznie szersze doświadczenie obywatelskiego działania.

Dziedzictwem Jastrzębia 1980 nie są jedynie konkretne zapisy podpisanego dokumentu. Pozostało także doświadczenie wspólnego działania — przekonanie, że pracownicy mogą mówić własnym głosem, organizować się, domagać się szacunku i występować w obronie innych.

Tekst planszy. Materiały archiwalne na planszy: Łaźnia Moszczenica (Carbonarium). Zdjęcia z finału: Laura Hanak.

Na finale

Z archiwum projektu

09 / 13 · Hala z ekspozycją

Scena: „Jastrzębie 1980” Teatru Powrotów

Trzyminutowy film 360° z mikroperformansu Teatru Powrotów: stoisz tuż przed sceną, a wykonawcy grają wokół ciebie.

Miejsce między widownią a sceną, nagrane kamerą 360° podczas finału. Teatr Powrotów gra mikroperformans „Jastrzębie 1980”. Przez pierwszą połowę filmu trzy osoby klęczą i stoją przy sztalugach z planszami — zwracają się do świętej Barbary, patronki górników: o niedzielach bez pracy, o sile do wytrwania i o podpisaniu porozumienia. Potem wykonawcy przechodzą na scenę. Część kwestii pada po śląsku.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Kadr z filmu 360°: podest sceny z ciemną kotarą, po lewej ekran z projekcją, przed sceną podświetlone szyby w podłodze.

Film 360° · 3:00

„Jastrzębie 1980” — mikroperformans Teatru Powrotów (film 360°)

Tutaj film widać jako rozwiniętą panoramę. W spacerze 360° można się w nim rozglądać.

Wersja z audiodeskrypcją

Co widać

Kamera stoi nieruchomo między widownią a sceną; w trakcie filmu można się rozglądać. Na wprost, przy sztalugach z planszami, dwie osoby klęczą, a trzecia stoi obok — przez pierwsze półtorej minuty mówią w stronę sceny, w której głębi widać białą figurę. Po lewej siedzi widownia, dalej ekran z projekcją. Około 1:45 wykonawcy przechodzą na scenę, po prawej. Jeden z nich, w białym kasku, pochyla się nad krzesłem, pozostali stają przy nim — tak „podpisują” porozumienie. Na koniec schodzą, a na scenie zostaje puste krzesło.

Co słychać

  1. 00:00[wykonawcy przechodzą obok; w hali słychać kroki i ciche rozmowy]
  2. 00:26— Święta Barbaro, patronko górników… — Módl się za nami.
  3. 00:31No i czemu nikt nie przychodzi do kościoła? Ławki w niedzielę są puste, a na mszach nikogo nie ma.
  4. 00:40— Święta Barbaro, patronko górników… — Módl się za nami.
  5. 00:46Niedziele powinny być wasze i wolne. Dzień święty święcić, z rodziną spędzić w domu.
  6. 00:55Święta Barbaro… [niewyraźnie] Ona za niedługo rok w szkole zaczyna. Kto jej tyta da?
  7. 01:03Święta Barbaro, patronko nasza, dej nam siła.
  8. 01:07Ja wiem, wiem, że się staracie, że wy te msze na zakładach robicie, że byście to wszystko chcieli już, żeby się skończyło. Ale musicie jeszcze powalczyć, jeszcze trochę.
  9. 01:23Święta Barbaro! To chyba działa — oni przyjechali to podpisywać. Mam nadzieję, że to wszystko podpiszą.
  10. 01:32Święta Barbaro, ja ci dziękuję za ta siła. Naprawdę mocno dziękuję.
  11. 01:36No, tylko tak: cała wasza trójka będzie w niedzielę w kościele?
  12. 01:40— Ja? — Tak. — Idziemy. — Będziesz? — Ja. — No, idziemy. Bydymy!
  13. 01:52— Kto jest? — Ja.
  14. 01:58— Porozumienie. — A gdzie masz stół? Potrzebny jest stół. — Teraz nie mam.
  15. 02:09— Podpisuję. — Dobrze tam podpisujesz.
  16. 02:15Mamy to! Mamy to! Mamy!
  17. 02:27— Kończymy. Mogymy iść do chałpy. — No, do chałpy. [niewyraźnie] …do pracy.
  18. 02:42[oklaski] Dziękuję.

Teatr Powrotów: Mateusz Zbigniew Suchan, Igriana Bartoszek, Krzysztof Marek, Piotr Tkocz. Nagranie 360° i montaż: Tech for Good. Napisy opracowano na podstawie automatycznego rozpoznawania mowy.

10 / 13 · Hala z ekspozycją

Widownia i ekran

Miejsce spotkania: krzesła widowni, scena i ekrany z projekcją.

Część hali przygotowana na spotkanie. Przed nami rzędy krzeseł i niska scena, po bokach ekrany z projekcją. Na ceglanej ścianie wiszą zielone tablice z datami z historii kopalni. Po drugiej stronie hali widać rząd plansz na sztalugach.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Hala z niską sceną i podświetlonymi szybami w podłodze; w głębi rząd plansz na sztalugach.

Informacja

Mikroperformans „Jastrzębie 1980” Teatru Powrotów

Scena w półmroku: mężczyzna siedzi na krześle z białym kaskiem w rękach, dwie osoby pochylają się nad nim.Powiększ zdjęcie: Mikroperformans „Jastrzębie 1980” Teatru Powrotów

Krótkie działania czytane i artystyczne oparte na materiałach źródłowych — jedna z części finału, rozgrywana na scenie i w różnych miejscach hali. Zagrał je Teatr Powrotów: Mateusz Zbigniew Suchan, Igriana Bartoszek, Krzysztof Marek, Piotr Tkocz.

Trzyminutowy fragment można obejrzeć jako film 360° w miejscu „Scena”.

Opis z programu finału. Zdjęcia z finału: Laura Hanak.

Na finale

Film

Film „Jastrzębie 1980” — ożywione fotografie

Na ekranach przy scenie wyświetlano film z fotografii Stanisława Sputy z 1980 roku. Trzy rozdziały prowadzą od tłumu pod szybem, przez salę obrad, do podpisania Porozumienia Jastrzębskiego. Film nie ma narracji — towarzyszy mu spokojna muzyka.

Opis filmu z materiałów pokazu.

Film zawiera współczesną animację archiwalnych fotografii: 20 zdjęć ożywiono modelem Kling 3.0 (Higgsfield), 10 ma wyłącznie ruch kamery. Ruch jest interpretacją artystyczną, a nie zapisem filmowym z 1980 roku. Audiodeskrypcję czyta głos syntetyczny.

Wersja z audiodeskrypcją
Treść filmu i opis obrazu

Film nie zawiera mowy; przez cały czas słychać spokojną muzykę ambientową. Napisy na ekranie: „Film zawiera współczesną animację archiwalnych fotografii. Ruch jest interpretacją artystyczną, a nie oryginalnym zapisem filmowym z 1980 roku. Fotografie: Stanisław Sputo”. Rozdział 1/3: Pod szybem — kopalnia, brama, pierwsze godziny. Rozdział 2/3: Na sali — wiec, delegaci, głosowania. Rozdział 3/3: Porozumienie — stół rozmów, podpisy, oklaski. Napisy końcowe: Organizator — Stowarzyszenie Słowem w Twarz. Fotografie — Stanisław Sputo, jastrzębski fotograf, zdjęcia z 1980 roku. Animacja i montaż — Tech4Good; ruch dodany do fotografii jest współczesną interpretacją artystyczną. Dźwięk — opracowanie własne. Dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra. Wielkie Rocznice”. jastrzebie1980.pl.

Na jasnym tle znak projektu: Jastrzębie 1980. Śląska droga do Solidarności. Plansza: Film zawiera współczesną animację archiwalnych fotografii. Ruch jest interpretacją artystyczną, a nie oryginalnym zapisem filmowym z 1980 roku. Fotografie: Stanisław Sputo. Rozdział pierwszy z trzech: Pod szybem. Kopalnia, brama, pierwsze godziny. Czarno-białe fotografie. Tłum ludzi stoi tyłem do nas przed budynkiem kopalni z wieżą szybową. Przed bramą kopalni, między ludźmi z flagami, idzie w naszą stronę mężczyzna w jasnej koszulce. Przy ogrodzeniu stoją mieszkańcy i fotoreporterzy. Dalej dziedziniec wypełniony ludźmi pod ścianą budynku z transparentem. Zbliżenie: górnicy w tłumie, część patrzy prosto w obiektyw. Kobieta z siatką wrzuca kartkę do skrzynki ustawionej przed kopalnią. Potem mężczyzna w wzorzystym swetrze wśród zgromadzonych. Fotoreporterzy z aparatami czekają przed budynkiem. Ludzie stoją pod napisem: Stacja ratownicza. Figura świętej Barbary nad udekorowanym stołem, wokół niej strajkujący. Rozdział drugi: Na sali. Wiec, delegaci, głosowania. Widok z góry na salę obrad: długi stół z mikrofonami, wokół ciasno siedzą i stoją ludzie. Górnicy na krzesłach słuchają rozmów. Sala jest wypełniona po brzegi. Ktoś unosi rękę, dwóch mężczyzn obejmuje się. Delegaci z identyfikatorami na piersiach siedzą w pierwszych rzędach. Przy stole z dokumentami uśmiechnięty mężczyzna w okularach przegląda kartki. Pierwszy rząd siedzi pod transparentem. Mężczyzna w garniturze rozmawia otoczony ludźmi. Na stole leżą rozłożone dokumenty. Rozdział trzeci: Porozumienie. Stół rozmów, podpisy, oklaski. Przedstawiciele strajkujących siedzą za stołem prezydialnym. Fotoreporter siedzi na podłodze między uczestnikami. Dwóch młodych mężczyzn rozmawia przy stole. Mężczyzna przemawia do mikrofonu pod transparentem: Nasz węgiel w świecie. Siwy mężczyzna w garniturze podpisuje dokument przy stole z mikrofonami. Obok patrzą uczestnicy rozmów. Dwaj mężczyźni przy stole uśmiechają się. Potem oklaski na stojąco. Dziedziniec kopalni. Ludzie tworzą szpaler i biją brawo, środkiem idą uczestnicy rozmów. Fotografia dziedzińca widzianego z okna, z podpisem: Porozumienie. Napisy końcowe. Organizator: Stowarzyszenie Słowem w Twarz. Fotografie: Stanisław Sputo, jastrzębski fotograf, zdjęcia z 1980 roku. Animacja i montaż: Tech4Good. Dźwięk: opracowanie własne. Dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra. Wielkie Rocznice”. Strona: jastrzebie1980.pl.

Fotografie: Stanisław Sputo (1980). Animacja i montaż: Tech4Good. Dźwięk: opracowanie własne.

Film w archiwum ze zdjęciami źródłowymi

11 / 13 · Hala z ekspozycją

Stacje ścieżki finałowej

Trzy stoliki z zadaniami: wydarzenia, praca i słuchanie świadka.

Boczna część hali przy ceglanej ścianie z oknami. Na torach stoją dawne wózki kopalniane, a przy nich trzy białe stoliki ze stojakami — stacje ścieżki finałowej. Po prawej widać kącik z fotelami, po lewej wejście do głównej części hali.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Białe stoliki ze stojakami na karty zadań, ustawione przy torach z wózkami kopalnianymi pod ceglaną ścianą.

Zadanie

Ścieżka finałowa: trzy stacje

Stojak z kartą stacji między dwoma białymi stolikami.Powiększ zdjęcie: Ścieżka finałowa: trzy stacje

Na każdej stacji czekało jedno krótkie zadanie i wyjaśnienie. Stacja 01 „Dlaczego Śląsk?” — ułożenie osi czasu czterech porozumień. Stacja 02 „Postulaty i godność pracy” — system czterobrygadowy i jedna niedziela. Stacja 03 „Jak słuchać świadka?” — pytanie otwarte i prawo rozmówcy do przerwy.

Pieczątka na karcie uczestnika potwierdzała wykonanie zadania, nie ocenę opinii. Te same zadania można wykonać na stronie.

Opis z internetowej ścieżki finałowej projektu. Zdjęcia z finału: Laura Hanak.

Na finale

12 / 13 · Hala z ekspozycją

Ławeczka haptyczna

Siadasz w dawnym wózku kopalnianym i słuchasz rozmów ze świadkami — tak jak na finale.

Miejsce nagrane kamerą 360° z samej ławeczki haptycznej: siedzisz w wózku kopalnianym wyłożonym pomarańczowymi listewkami. Przed tobą hala z planszami na sztalugach i stolikiem przy widowni, za plecami ceglana ściana z oknem, a z boku strefa rozmowy z planszą „Zostaw swój głos”. Obraz jest krótkim filmem odtwarzanym w pętli, a nagrane rozmowy grają jedna po drugiej.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Widok z ławeczki: pomarańczowe listewki siedziska na pierwszym planie, za nimi ceglana ściana z oknem.

Film 360° · 0:36

Widok z ławeczki — film 360° w pętli

Tutaj film widać jako rozwiniętą panoramę. W spacerze 360° można się w nim rozglądać.

Co widać

Kamera stoi na siedzisku ławeczki. Wokół widać pomarańczowe listewki wózka, ceglaną ścianę z oknem i halę; w głębi ktoś przechodzi między planszami. Film nie ma własnego dźwięku — w tym miejscu słychać nagrane rozmowy.

Film jest niemy.

Nagranie 360° i montaż: Tech for Good.

Relacja audio

Ławeczka haptyczna: rozmowy

Uśmiechnięta kobieta w jasnym płaszczu siedzi na żółtej ławce z listewek, wbudowanej w dawny wózek kopalniany.Powiększ zdjęcie: Ławeczka haptyczna: rozmowy

Na ławeczce haptycznej — ławce w dawnym wózku kopalnianym — można było usiąść i posłuchać rozmów nagranych w projekcie: z Marią Jedynak, żoną sygnatariusza Porozumienia Jastrzębskiego, oraz z ks. prałatem Bernardem Czerneckim, który był proboszczem w Jastrzębiu-Zdroju w czasie strajków.

W tym miejscu rozmowy grają jedna po drugiej, w kółko, i dochodzą od strony ławeczki: gdy obracasz widok, głos przesuwa się w słuchawkach. Nagranie zatrzymasz przyciskiem u dołu obrazu.

Rozmowy publikujemy bez skracania treści. To osobiste wspomnienia i opinie rozmówców, opowiedziane ich własnym, także potocznym językiem.

Nagrania: Piotr Tkocz; opracowanie: Tech4Good. Zdjęcia z finału: Laura Hanak.

Na finale

Nagranie: Po drugiej stronie bramy

Maria Jedynak · 11:33

Transkrypcja nagrania
  1. 00:00Osoba prowadząca: Jak pani pamięta tamte dni z perspektywy żony i co najbardziej zostało w pani pamięci?
  2. 00:08Maria Jedynak: Dzień dobry. Nazywam się Jedynak Maria, jestem żoną Tadeusza Jedynaka, sygnatariusza podpisanych porozumień 3 września 1980 roku. Więc co mogę powiedzieć? Mąż wyszedł 28 sierpnia z domu do pracy na godzinę siódmą. Nie wrócił po godzinach pracy, a do sklepu rzucili pomarańcze kubańskie i sąsiadka zastukała i mówi: „Niech pani idzie, bo przywieźli pomarańcze kubańskie i sprzedają po dwie sztuki”. Więc mówię: „Dobrze, niedługo święta, kupię dwa pomarańcze dla córki, będzie co jej dać na Boże Narodzenie”.
  3. 00:48Maria Jedynak: W tym czasie usłyszałam plotki wśród ludzi, że kopalnia „Manifest Lipcowy” strajkuje. Więc tak półgębkiem, pół żartem — myślałam, że to żart — postanowiłam, skoro mąż do godziny 20 nie przyjechał, spakować trochę jedzenia i wybrać się na kopalnię. A zwłaszcza że była okazja, bo były tak zwane przewozy pracownicze i na wszystkie trzy zmiany wożono ludzi do pracy. Więc o godzinie 21 był taki przewóz, wyszłam sobie na ten przewóz. Bardzo mało ludzi jechało do pracy i już w autobusie byłam pewna, że kopalnia „Manifest Lipcowy” strajkuje.
  4. 01:26Maria Jedynak: Więc przyjechaliśmy na tę kopalnię. Okazało się, że kopalnia jest bardzo obstawiona przez funkcjonariuszy milicji — nie było jeszcze w tamtym okresie zomowców, tylko bardzo dużo funkcjonariuszy milicji. No ale gdzieś mi się udało dostać pod jakąś siatkę. Chodził pan z mikrofonem, z taką tubą, przepraszam, i jak ktoś z rodziny przyszedł do strajkujących, on przez ten megafon ogłaszał: „Przyszła żona do Tadka Jedynaka, niech przyjdzie pod płot, bo dostanie jedzenie”.
  5. 01:56Maria Jedynak: No i tak to po prostu wyglądało. Zjawił się mąż po jakimś czasie i mówi: „Nie bój się, damy sobie radę. Została i druga zmiana, i pierwsza zmiana, jest nas dużo, oni nas nie pokonają”. No więc musiałam odjechać o 22.15 z powrotem do domu, bo potem bym nie miała się czym dostać do Żor, a w domu czekała na mnie córka, która miała 6 lat. No i proszę sobie wyobrazić, mąż mówi tak: „Przywieź więcej jedzenia, bo nie tylko ja jestem głodny”. Bo dużo pracowników przyjeżdżało z Żywca, z Korbielowa.
  6. 02:32Maria Jedynak: To były bardzo dalekie podróże i nie docierały do nich żony, bo nie miały jak, po prostu. No więc ja mówię: no skąd wziąć tego jedzenia? Bo po prostu w sklepach na półkach niestety nie było za wiele. Wszystko było, można powiedzieć, reglamentowane. Pomimo że były pieniądze, nie było co za nie kupić. No więc przypomniałam sobie o takim znajomym z Jastrzębia, że ma piekarnię. Mieliśmy telefon stacjonarny, jako jedni z nielicznych, ale niestety już nie działał ten telefon.
  7. 03:03Maria Jedynak: Więc rano wsiadłam i pojechałam do piekarni i pytam, czy by nie napiekł chociaż chleba, a coś do chleba od kogoś — mówię — załatwimy. No i takim sumptem, po prostu przez znajomości, zdobywaliśmy tę żywność i woziliśmy na kopalnię. No i tak wyglądały pierwsze dni strajku. I pojechałam na drugi, na trzeci dzień. Bardzo dużo ludzi się bało. Bardzo dużo ludzi odchodziło z kopalni, uciekali przez siatki. Widziałam to naocznie i nawet do męża mówiłam: „Słuchaj, nie dacie rady, bo widzę, że was już niewiele zostało”.
  8. 03:37Maria Jedynak: A on mówił: „Damy radę, bo Gdańsk wie, bo ja nadałem przekaz, że strajkujemy” — bo mąż służył w garnizonie wojskowym w Katowicach i umiał ten sprzęt obsługiwać, na tamte lata. No więc mówię: „Oni wiedzą, że myśmy stanęli”. No i w tym czasie zaczęły dołączać inne kopalnie i powiedział: „Jest nas już więcej, więc utworzyliśmy Międzyzakładowy Komitet Strajkowy”. No i po prostu byli tacy podbudowani już. No i tak jeździłam codziennie.
  9. 04:05Maria Jedynak: Szukaliśmy… No, bardziej kobiety się angażowały, bo mężowie byli w pracy. Brały urlopy, no i po prostu, żeby to jedzenie zorganizować, bo inaczej to nie było szans przetrwania. Ale wszyscy, powiem pani, na tamte czasy chętnie dawali i nie chcieli za to pieniędzy. Była taka jedność i solidarność.
  10. 04:29Osoba prowadząca: Czyli rozumiem, że to wspieranie górników strajkujących polegało właśnie głównie na tym, na przynoszeniu im po prostu żywności?
  11. 04:38Maria Jedynak: Tak, bo po prostu nie mieliśmy innej możliwości, tylko żeby mieli siły — żeby im dostarczyć jedzenie, jakieś ubrania, koce, materace, bo oni przecież tam byli na okrągło, 24 godziny na dobę. To tylko takie nasze zadanie było w tamtym czasie, żeby umieć to zorganizować. No i niestety udało się to.
  12. 05:01Osoba prowadząca: A jak w tym czasie wyglądało życie w domu? Czy dało się normalnie funkcjonować, zajmować dziećmi właśnie?
  13. 05:08Maria Jedynak: Nie dało się normalnie funkcjonować, powiem pani, bo zaraz ruszyła szkoła, więc córka poszła do pierwszej klasy. Więc ciężko było jeździć na tę kopalnię, wspierać strajkujących, pomagać, a zarazem robić zakupy, gotować — no bo zawsze chcieliśmy, żeby dostali też chociaż jakąś ciepłą zupę.
  14. 05:29Maria Jedynak: Nie mówiąc już o drugich daniach, ale żeby ta zupa była, no więc trzeba było tego dużo gotować. Więc po prostu wzięłam urlop, bo inaczej to bym nie poradziła. Wsparciem była u mnie bardzo moja mama i siostra, która mieszkała niedaleko, w Żorach też, i bardzo się zaangażowała, bo też jej mąż strajkował. Więc wspólnymi siłami żeśmy to po prostu robili. I tak to wyglądało, życie rodzinne: spotykaliśmy się na gotowaniu dużych garów i wożeniu na kopalnię, żeby oni po prostu przetrwali, przeżyli.
  15. 06:00Maria Jedynak: Ale powiem pani, była wielka jedność i taka solidarność. Każdy dawał, co miał. Nie było, że to moje, to twoje, tylko każdy dał to, co miał.
  16. 06:14Osoba prowadząca: Czy pamięta pani moment, kiedy mąż wrócił do domu po podpisaniu tego porozumienia? Jak to wyglądało? Co pani wtedy poczuła?
  17. 06:23Maria Jedynak: Tego dnia, z drugiego na trzeciego września, ja po prostu byłam przy kopalni całą noc. I nie tylko ja, bo było kilkanaście osób. Nie było nas bardzo dużo, ale była spora grupa ludzi, którzy czekaliśmy na to porozumienie — czy będzie podpisane, czy nie będzie. Bo najpierw przyjechała pierwsza komisja, jakaś z Katowic, która rzekomo miała podpisać porozumienia, ale nie podpisali, bo powiedzieli, że nie mogą tego zrobić.
  18. 06:55Maria Jedynak: Więc mąż mówi: „Skoro jesteście nieprzygotowani, to poczekam, aż przyjedzie inna komisja rządowa, która będzie mogła podpisać z nami jakiekolwiek porozumienia”. A najbardziej im zależało, żeby znieść system czterozmianowy i uzyskać wolne soboty i niedziele, żeby rodziny były razem, żeby w niedzielę zjedli wspólny obiad, a nie tylko na okrągło chodzić do pracy. No i proszę sobie wyobrazić, była bardzo ciepła noc, a nad ranem, między godziną taką trzecią a czwartą, zaczął padać taki deszczyk, taka mżawka.
  19. 07:30Maria Jedynak: I w tym momencie słyszymy okrzyki na sali BHP, że zostało podpisane to porozumienie. No i potem widzimy, że wyjeżdżają te czarne suki z tymi rządowymi limuzynami, i po prostu mówimy: „No, udało się chyba”. No i za chwilę patrzymy — otwiera się główna brama kopalni „Manifest”, no i wychodzą górnicy, że idziemy do domu, bo jesteśmy zmęczeni, i wyspać się, bo jesteśmy niewyspani. Bo oni musieli pilnować kopalni, żeby nie zrobić sabotażu, bo po prostu milicja do tego dążyła, żeby kopalni się coś wydarzyło.
  20. 08:05Maria Jedynak: Więc oni mieli podzielone brygady i tego bardzo pilnowali. No i proszę sobie wyobrazić, po tym czasie, jak oni wyszli — była to gdzieś już szósta godzina rano — ustawił się taki duży kordon nasz i szliśmy z kopalni „Manifest Lipcowy” do kościoła, do świętej Katarzyny. I śpiewaliśmy „Jeszcze Polska nie zginęła”. No i każdy szczęśliwy wrócił do domu, żeby się wyspać, wykąpać i odpocząć. I tak wyglądał ten dzień z 2 na 3 września 80 roku.
  21. 08:42Osoba prowadząca: Czy ma pani takie poczucie, że w tych opowieściach o 1980 roku za mało mówi się właśnie o kobietach, które były po tej drugiej stronie bramy?
  22. 08:53Maria Jedynak: Tak, zgadzam się. Bardzo mało się mówi o kobietach. A powiem pani tak, że gdyby nie kobiety, to ja nie wiem, czy by ci panowie dali radę na tych kopalniach. Także bardzo mało się mówi, a w tamtych czasach, no niestety, za odwagę trzeba było płacić. Ja myślę, że z racji tego, że człowiek był młody, nie zdawał sobie sprawy, co nas może spotkać. Bo nikt sobie nie zdawał sprawy. Byliśmy pewni, że musimy to wygrać — jak już się powiedziało A, żeby powiedzieć B.
  23. 09:24Maria Jedynak: Więc ja to zawsze podkreślałam: dlaczego tylko się mówi o panach, a o paniach nic, którzy naprawdę byli wielką podporą i bardzo pomagali.
  24. 09:37Osoba prowadząca: Jak pani patrzy na te wydarzenia i przeżycia po takim czasie? Co pani czuje?
  25. 09:44Maria Jedynak: Powiem pani, że chyba za dużo przyszło dobrobytu. Po prostu ludzie odeszli od siebie. Kiedyś była wielka solidarność między ludźmi. Ludzie po prostu umieli się podzielić wszystkim. A teraz, jak panią ktoś nie zaprosi na kawę, to już nie można do nikogo zapukać. I uważam, że za szybko przyszedł dobrobyt. Społeczeństwo nie było przygotowane do tego dobrobytu. I dlatego zrobiło się tak, jak się zrobiło. Podzieliło się to społeczeństwo.
  26. 10:14Maria Jedynak: I uważam, że poszło to troszeczkę w złym kierunku. Nie o to nam chodziło, żeby tak podzielić społeczeństwo. No, co więcej mogę powiedzieć?
  27. 10:24Osoba prowadząca: A gdyby mogła pani powiedzieć dzisiejszym młodym ludziom taką jedną rzecz o tym, jak naprawdę wyglądały te dni od strony rodzin, to co chciałaby pani, żeby oni zapamiętali?
  28. 10:37Maria Jedynak: No, dużo bym chciała powiedzieć młodym ludziom. Że na przykład moja siedmioletnia córka nie miała smartfona, nie miała internetu. Jak dostała dwa pomarańcze kubańskie i tabliczkę czekolady na Boże Narodzenie, to był sukces. I uważam, że dlatego jest teraz tyle nienawiści wśród młodzieży — bo ten ma spodnie z Nike, a ten z jakiegoś Adidasa. I uważam, że źle. Dużo złego, uważam, zrobił internet, że młodzież się zachłysnęła złymi rzeczami.
  29. 11:06Maria Jedynak: Po prostu — i telewizor. Był tylko 10 minut bajka dla dzieci na dobranoc. I o godzinie 21.00 telewizor był wyłączany. Nie było telewizora 24 godziny na dobę. I to też był sukces, kto go miał. Więc, moi kochani młodzi ludzie, szanujcie to, co żeśmy wam wywalczyli.
  30. 11:31Osoba prowadząca: Dziękuję pani bardzo.

Nagranie: Piotr Tkocz. Opracowanie dźwięku i transkrypcji: Tech4Good. Transkrypcję rozpoznaną automatycznie poprawiono redakcyjnie i oznaczono osoby mówiące; z nagrania usunięto tylko momenty techniczne.

Nagranie: Niedziela Boża i nasza

ks. prałat Bernard Czernecki · 21:14

Transkrypcja nagrania
  1. 00:00Martyna: Kiedy wraca ksiądz z pamięcią do sierpnia 1980 roku, jaki obraz pojawia się jako pierwszy? Jakie emocje księdzu towarzyszą?
  2. 00:12Ks. Czernecki: Dzisiaj, jak na to patrzę, to były bardzo wielkie dni, piękne dni. Wiadomo było, że coś się musi wydarzyć. Niezadowolenie wśród robotników było bardzo duże, zwłaszcza gdy chodzi o kopalnie, gdy chodzi o górników. Mieli właściwie jeden dzień w miesiącu wolny. No i oczywiście, że w niedzielę chcieli być ludźmi, być z rodziną i ten czas spędzić obojętnie jak — czy tam na spacerze, czy na jakimś wyjeździe, czy w kościele. Ale chcieli oderwać się od tej ściany węgla.
  3. 01:31Ks. Czernecki: Bo tylko kopalnia i dom, kopalnia i dom. Co z tego, że miał koszulę na talon? Kiedy miał w tej koszuli chodzić? Ubierać ją do spania? Więc były sytuacje takie, że był ślub córki czy syna, była pierwsza komunia, chrzest, a tata musiał iść do pracy. No i to było zupełnie nienormalne, że górnicy mieli zarobić w sobotę i niedzielę. A chociaż uczciwie pracowali od poniedziałku do piątku, to za sobotę i niedzielę większą zapłatę otrzymywali, jak za cały tydzień pracy.
  4. 02:48Ks. Czernecki: To było nieuczciwe, nieetyczne. Także mnie nie zaskoczyło, że sytuacja tak wygląda. Odwiedzałem dyrektorów kopalń i zwracałem na to uwagę, że sytuacja jest bardzo wybuchowa i trzeba zmienić swój stosunek do robotnika. Bo nieważne są tony, tylko ważny jest człowiek. Człowiek. A tu człowiek zupełnie został zagubiony. Także kiedy strajki wybuchły, to robili je przeważnie ludzie, którzy wyszli spod ambony, z sal katechetycznych.
  5. 04:15Ks. Czernecki: Bo tylko Kościół mówił głosem robotników, a sam robotnik nic nie znaczył. A Kościół to jednak była siła, potęga. Czy chciał, czy nie chciał, to był alternatywą dla partii.
  6. 04:45Martyna: Czy ludzie rzeczywiście potrafili wtedy działać razem? Czy pomagali sobie nawzajem? Wspierali się? Jak to wtedy wyglądało?
  7. 04:52Ks. Czernecki: No więc naturalnie, że była tu w Jastrzębiu sprawa budowy kościoła. Początkowo, jak przyszli z całej Polski — zwieziono ludzi do pracy, otrzymali mieszkanie, pracę — no to byli zadowoleni. Ale była pierwsza komunia, był ślub czy był pogrzeb, a nie było kościoła. I kto to miał robić? Jeżeli miasto Jastrzębie miało być socjalistyczne… No to wiadomo, cała Polska była socjalistyczna. A jeżeli Jastrzębie miało być socjalistyczne, to znaczy bez Kościoła, bez Pana Boga, bez Matki Bożej. A to u Polaków nie mogło przejść, żeby bez Matki Boskiej Częstochowskiej, bez Pana Boga coś można zrobić.
  8. 06:23Ks. Czernecki: Opuścili piękne kościoły, a tu nie ma nic. Więc dzieci ich uczyliśmy w chlewach i w chlewikach, bo chlewy i chlewiki przerabialiśmy na salki katechetyczne. Kościoła nie było. To jednoczyło ludzi. Byli sobie bliscy i to ich jednoczyło.
  9. 06:58Martyna: Jak ksiądz jako duchowny patrzył wtedy na to, co działo się w kopalniach?
  10. 07:03Ks. Czernecki: No oczywiście, że ja patrzyłem na to zupełnie po Bożemu. Uczciwa praca — ale jeżeli już wszędzie, nawet w krajach socjalistycznych, soboty były wolne, niedziele były wolne od pracy, były weekendy, a robotnik polski nawet w niedzielę musiał iść do pracy. Za czyje grzechy? No dlaczego? Dlaczego w Polsce miało być inaczej? Więc chodziło o to, że tu ciągle na wielkich spotkaniach w Piekarach wołaliśmy, że niedziela Boża i nasza.
  11. 08:05Ks. Czernecki: Chcemy wolnej niedzieli. A potem, kiedy przyszły zmiany, to oczywiście robotnicy domagali się wolnej soboty, bo wolna sobota miała dawać wszystkim wolną niedzielę. Nawet roboty jakieś przygotowawcze — to wszystko, żeby zrobić w sobotę. Te brygady remontowe, które musiały iść do kopalni, no to w sobotę, a niedziela, żeby była wolna. I tego domagaliśmy się, i to znajdowało zrozumienie.
  12. 08:58Martyna: Czy ludzie, którzy wcześniej nie byli szczególnie religijni, również szukali wsparcia Kościoła?
  13. 09:04Ks. Czernecki: No, nie tylko tu polscy robotnicy, ale przecież odwiedzali nas ludzie z całej Europy, nawet komuniści z Francji, Belgii, z Holandii, z Niemiec. I nie mogli się nadziwić, że po jednej stronie jest Kościół i robotnicy, a po drugiej stronie jest partia robotnicza. Tego nie potrafili pojąć. Dlatego przyjeżdżali do Polski, przyjeżdżali tu do nas, żeby porozmawiać z robotnikami, popatrzeć, jak to jest możliwe. A było to możliwe, bo Kościół przemawiał głosem robotników.
  14. 10:11Ks. Czernecki: Wielkim szacunkiem obdarzał robotników. Mam nawet taką… Można się przy tym uśmiać. Bo pierwsze strajki tu w Jastrzębiu były w roku 1978, w czerwcu. No i nie zjechały wtedy tam. Zastrajkowały dwie kopalnie: Moszczenica i Jastrzębie. Robotnicy zbuntowali się — chcą mieć wolne niedziele. I pojechałem potem do biskupa zdać relację. Biskupem był Herbert Bednorz. No i mówię, że robotnicy mają dosyć chodzenia ciągle tylko w jakiejś tam pobrudzonej węglem odzieży.
  15. 11:51Ks. Czernecki: I nie mieć odpoczynku. No to się zbuntowali. Zjechali do pracy, ale tej pracy nie podjęli, a potem następne zmiany w ogóle nie zjechały. Wtedy zwolniono kilku robotników dyscyplinarnie, tych prowodyrów. No i pojechałem do biskupa i mam mu powiedzieć, co się tu dzieje. A on mówi: „A co górnicy?”. No to mówię do niego: „Mam szczerze mówić?”. „Tylko idziemy na ogród, bo tu są podsłuchy u mnie”. No to poszliśmy na ogród.
  16. 13:07Ks. Czernecki: I ja mówię: „Górnicy mówią, że mamy proboszcza z jajami”. A on mówi: „Coś ty powiedział? Powtórz to jeszcze raz”. Ja mówię, że górnicy mówili: „Mamy proboszcza z jajami”. A on — tak widzę, że oczy to ma takie uradowane, spojrzenie bardzo takie miłe — i mówi: „To wiesz co ci powiem… Ale oni naprawdę tak mówią? Powtórz mi to jeszcze raz”. I ja mówię: „No przecież tego nie zmyśliłem. Mówili, że mamy proboszcza z jajami”. A on mówi: „To wie ksiądz, to znaczy u nich więcej niż honorowy górnik”.
  17. 14:15Ks. Czernecki: Więc to tak, jak do nich [niezrozumiałe] — to była taka sytuacja. Miałem bardzo mocne wystąpienie, kazanie powiedziałem wtedy, jak zwolniono tych górników, że nie podjęli pracy w niedzielę. I to mi się po raz pierwszy i ostatni zdarzyło, że po kazaniu górnicy podchodzili do ambony i dziękowali za słowo, które wygłosiłem, które powiedziałem. No i po tym moim kazaniu wszystkich przyjęto z powrotem do pracy, tylko zaliczono to do bezpłatnego urlopu.
  18. 15:28Martyna: Czym dla księdza wtedy była Solidarność? Ale nie jako organizacja, tylko postawa człowieka wobec drugiego człowieka.
  19. 15:34Ks. Czernecki: A wtedy o Solidarności było trudno mówić, ale tu u nas przynajmniej. Dlatego zresztą do dzisiaj słyszymy, widzimy, czujemy, że mówi się o Gdańsku, mówi się o Szczecinie, a najmniej o Jastrzębiu. Dlatego, że chcąc mówić o Jastrzębiu, trzeba mówić o Kościele. A to nie wszystkim jakoś tak dogadza, nie bardzo im to przychodzi. A niestety tak było. Górników uważano za pachołków Gierka, za takich roboli. I na przykład potem, kiedy przyszło do zmiany, to górnicy swoje postulaty wypowiadali spontanicznie, sercem.
  20. 17:11Ks. Czernecki: Ale tego nie miał kto przetłumaczyć na język prawa, na język ekonomii. A intelektualiści się odżegnywali od kopalń. Oczy były skierowane na Gdańsk, ale tu nikt górnikom nie chciał pomóc. I pozostał im tylko Kościół.
  21. 17:56Martyna: Czy odczuwał ksiądz jakąś presję ze strony władzy na przykład albo ze strony samych górników lub ich rodzin?
  22. 18:02Ks. Czernecki: W tym momencie, w czasie tych zmian, to nie. Dlatego, że przyjeżdżali oficjele, wysłannicy, ludzie partyjni, ale to było widać, że tylko Kościół może robotników uspokoić, jak im zależy. I to ważne było. [niezrozumiałe] To wtedy nie. Ale później — owszem. To nawet z mamą porozmawiałem. Mówię: „Mamo, musisz być na to przygotowana, że mogą w każdej chwili mnie zamknąć czy zlikwidować”. A mama mówi: „Jakby cię zastrzelili, no to bym to jakoś zniosła” — bo Niemcy brata zastrzelili, no to już przeżywała takie chwile — „ale jakbym się dowiedziała, że cię torturowali, to bym chyba umarła z bólu”.
  23. 19:37Martyna: Co chciałby ksiądz powiedzieć dzisiejszej młodzieży, która zna wydarzenia z sierpnia 1980 roku tylko z podręczników?
  24. 19:45Ks. Czernecki: Co bym powiedział? Tu, jak przyszedłem do Jastrzębia, to tu było ściernisko, a dzisiaj jest San Francisco. No i teraz czekam, że tu, gdzie jest kretowisko, będzie bank młodzieży. Niech oni teraz… Granice się otwarły, nie ma granic, nie ma żelaznej kurtyny. Związek Radziecki się rozpadł, komuna padła — no więc to mają do zawdzięczenia Solidarności. A przede wszystkim, żeby chcieli być Polakami i patriotami i żeby sami decydowali o Polsce, a nie żeby o Polsce decydował Berlin czy Bruksela, albo Moskwa.

Nagranie: Piotr Tkocz. Opracowanie dźwięku i transkrypcji: Tech4Good. Transkrypcję rozpoznaną automatycznie poprawiono redakcyjnie i oznaczono osoby mówiące; z nagrania usunięto tylko momenty techniczne.

13 / 13 · Hala z ekspozycją

Zostaw swój głos

Strefa rozmowy: plansza na karteczki uczestników, fotele i stolik z kartami pytań.

Kącik z szarymi fotelami i kanapą. Na sztaludze stoi plansza „Zostaw swój głos” z dużym czerwonym dymkiem na karteczki. Na czarnym stoliku leżą kartki i długopisy. Tuż obok, w pomarańczowych wózkach kopalnianych pod ceglaną ścianą, jest ławeczka haptyczna.

Stąd przejdziesz do

Zobacz to miejsce w panoramie 360°
Plansza „Zostaw swój głos” z czerwonym dymkiem na sztaludze, między szarą kanapą a fotelem.

Plansza

Plansza „Zostaw swój głos”

Plansza z napisem „Zostaw swój głos. Solidarność zaczyna się, gdy…” i dużym czerwonym dymkiem na wypowiedzi; w rogu kod QR.Powiększ zdjęcie: Plansza „Zostaw swój głos”

Plansza zapraszała do dokończenia zdania „Solidarność zaczyna się, gdy…”. Uczestnicy finału zapisywali odpowiedzi na karteczkach i przyklejali je do czerwonego dymka. Możesz zrobić to samo: Twoja karteczka pojawi się na planszy.

Projekt planszy i zdjęcia z finału: Laura Hanak.

Na finale

Twoja plansza

Zostaw swój głos

Solidarność zaczyna się, gdy…

Tu przykleisz swoją karteczkę.

Karteczki zapisują się tylko w tej przeglądarce. Nie wysyłamy ich na serwer i nikt poza Tobą ich nie zobaczy.

Zadanie

Karty z pytaniami do rozmowy

Rozłożone białe karty ze znakiem projektu; na wierzchu karta z pytaniem „Jak media społecznościowe mogą wpływać dziś na solidarność między ludźmi?”.Powiększ zdjęcie: Karty z pytaniami do rozmowy

Na stoliku leżały karty z pytaniami do rozmowy przy kanapach. Trzy z nich widać na zdjęciach z finału: „Jak media społecznościowe mogą wpływać dziś na solidarność między ludźmi?”, „W jakiej sprawie chciał(a)byś dziś zobaczyć więcej jedności między ludźmi?” oraz „Za jaką wartością byłbyś gotowy/a publicznie się opowiedzieć?”.

Zdjęcia z finału: Laura Hanak.

Na finale